Na profilu znanej dziennikarki Polsatu – Agnieszki Gozdyry – pojawił się w poniedziałek bardzo smutny wpis. W ciągu kilku godzin zgromadził mnóstwo reakcji i osiągnął zasięg na poziomie ponad 300 tys. odbiorców.
Agnieszka Gozdyra to postać, która nierzadko wywołuje skrajne emocje. Jedni podziwiają ją za bronienie swoich racji, inni wręcz przeciwnie – uważają, że jest zacietrzewiona i do zmiany zdania nie przekonają jej żadne argumenty.
Widać to w komentarzach pod fragmentami wywiadów, które przeprowadziła na przestrzeni lat. Jednym z popularniejszych zdaje się być ten z Wojciechem Cejrowskim, w ramach talk show pod tytułem „Skandaliści”.
„On umarł, ja zdycham z żalu”
Na swoim oficjalnym profilu na Facebooku Agnieszka Gozdyra poinformowała fanów o dramacie, jaki przeżywa. Chodzi o odejście jej czworonogiego pupila. Gozdyra nawiązała przy okazji do dyskusji o tym czy powinniśmy mówić, że zwierzęta zdychają, czy jednak umierają.
– Umarł mój kot Demon, a ja zdycham z żalu. Dziś jeszcze bardziej niż w lipcu 2024 (kiedy pisałam polemikę ze słynnym stwierdzeniem prof. Bralczyka) czuję, że odchodzenie zwierząt nie jest w niczym gorsze od ludzkiego. Nie jest mniej ważne ani mniej znaczące. Nasze serca nie kłamią, kiedy po stracie zwierzęcia cierpimy nie godziny czy dni, ale całe lata. Żegnałam ludzi i zwierzęta. Nie ma oddzielnej skali bólu – zapewnia na początku wpisu dziennikarka.
– Cierpienie w chorobie, odchodzenie, rozpacz, żałoba, są wspólne dla ludzi i zwierząt, zresztą człowiek biologicznie jest zwierzęciem, o czym tak często chciałby zapomnieć i uwznioślić się na drabinie stworzeń. Jednak, czego by nie zrobił, nadal jest tylko zwierzęciem, tylko komunikującym się werbalnie (czasem zresztą mniej sprawnie od tych, które nie posiadają daru mowy, rozumianej jako umiejętność tworzenia słów). Zwierzęta same także czują stratę, mają swoje rytuały i emocje, związane z odchodzeniem – pisze dalej Gozdyra.
„Wiem, że spadnie na mnie hejt”. Gozdyra o odejściu swojego kota
– W czwartkową noc, kiedy przywiozłam Demona na kilka godzin z kliniki, gdzie lekarze zdołali go ustabilizować, Tybald podszedł do niego i lizał po uchu. I to Tybald zaalarmował mnie po niespełna dwóch godzinach snu, że znów jest źle. To on stał przy Demonie i patrzył z niepokojem na jego cierpienie. Z tamtej podróży Demon nie wrócił już do domu – opisuje swoje nieszczęście wieloletnia gwiazda Polsatu. Załączyła też zdjęcia ze swoim pupilem:

– Ludzie, którzy po latach tak samo tęsknią za swoim zwierzęciem, wiedzą, o czym tu piszę: że było członkiem rodziny. I nie waham się powiedzieć także, że można kochać zwierzę bardziej niż człowieka. To uczucie bezwarunkowe, niewynikające z kalkulacji, niepodlegające żadnej wymianie, to czysta miłość – i właśnie z tego powodu to uczucie jest niezastępowalne – czytamy dalej.
– Twitter (X) jest miejscem hejtu, który – mam pełną świadomość – spadnie na mnie także pod tym wpisem. Ale nie interesuje mnie to i nie zmieni moich odczuć ani postrzegania tej kwestii, które (co wiem) dzielę z bardzo wieloma osobami – skwitowała Agnieszka Gozdyra.




