Dramat Elżbiety Jaworowicz. „Można się było tego spodziewać”

Ola Niziołek
Ola Niziołek
Dziennikarka działu Show-biznes w mPress.pl. Interesuję się również tematyką społeczną.

Elżbieta Jaworowicz prawdopodobnie nie spodziewała się tego, co spotka ją w końcowym etapie telewizyjnej kariery. Prowadząca „Sprawę dla reportera” w TVP przez lata uchodziła za wzór dziennikarskiej dociekliwości i rzetelności. Dziś jest… obiektem drwin.

Trudno w to uwierzyć, ale Sprawa dla reportera jest emitowana przez TVP już od blisko 40 lat. Pilotażowy odcinek pojawił się w 1984 roku. Wówczas, tak jak w kolejnych latach, program uchodził za wartościowy zbiór reportaży dotyczących codziennych, ludzkich problemów.

Dziś natomiast Elżbieta Jaworowicz i jej reportaże są obiektami regularnych drwin i niewykluczone, że już wkrótce program zniknie z anteny. O co chodzi?

Koniec „Sprawy dla reportera”? Elżbieta Jaworowicz tego nie przewidziała

YouTube’a, a przede wszystkim TikToka od kilku miesięcy zalewają „cringe’owe” fragmenty z programu Sprawa dla reportera. Internauci nadają im prześmiewcze tytuły, trywializując rzeczywiste spory i problemy mające miejsce w programie. Te tytuły to np. „Leki na spirytusie”, „wyzywanie od biedaków”, „Cała wieś murem za pedofilem”. Dodatkowo pojawia się masa komentarzy o „niewyparzonym języku” Elżbiety Jaworowicz.

Emeryci będą zachwyceni. Rząd chce wprowadzić to już za pół roku

Program ten miał mieć misję, pomagać ludziom. Tymczasem fragmenty reportaży stają się memami, a sama prowadząca uważana jest za nieuprzejmą. W dodatku internauci zarzucają jej ośmieszanie ludzi, których historie opisuje. Wiele jej wypowiedzi wyemitowanych przez Telewizję Publiczną obiega sieć lotem błyskawicy.

Jakby tego było mało, wielu widzów irytuje fakt, iż Jaworowicz podejmuje interwencje w coraz bardziej groteskowych sprawach. Poniżej jeden z prześmiewczych filmików „Best of” – czyli „najlepszych fragmentów” z programu 76-letniej dziennikarki:

Gdzie leży problem Elżbiety Jaworowicz i Sprawy dla reportera? Być może wyczerpała się formuła, być może monotonia dotknęła samą prowadzącą? Nietrudno zaobserwować, że niejednokrotnie traktuje gości i uczestników swojego programu lekceważąco. Używa również słów i określeń, które łatwo można by interpretować jako obelgę. Władze TVP nie zabrały stanowiska w tej sprawie, tak jak ws. pogłosek o planowanym zaprzestaniu emisji programu.

„Można się było tego spodziewać”

Celebryci „starej daty” w obecnych czasach coraz częściej stają się obiektem zainteresowania młodszego pokolenia. Mówiąc konkretniej: najczęściej obiektem drwin. Internet jest bezlitosny, a sama Jaworowicz – co tu kryć – daje twórcom memów mnóstwo okazji i materiału do „kręcenia beki” z jej reportaży interwencyjnych.

– Można się było tego spodziewać. Czasy się zmieniają, media również. Tak jak mentalność ludzi. I to, co kiedyś było z pozoru wartościową, pożyteczną społecznie materią, z czasem staje się obiektem drwin. W przypadku programu pani Jaworowicz w grę wchodzi również zmienna tolerancja społeczna na różne zjawiska. Nie pomaga fakt, że w „Sprawie dla reportera” często pokazywani są ludzie biedni, nierzadko również – przepraszam za wyrażenie – prymitywni. Takie osoby to bardzo łatwy cel dla twórców memów i „tiktoków”, Zwłaszcza, że nierzadko publicznie spierają się o obiektywnie błahe rzeczy – mówi w rozmowie z mPress.pl medioznawca, Piotr Burek.

A początkowe założenia Sprawy dla reportera były wzniosłe. Jak czytamy na Wikipedii, „celem (programu – red.) jest interwencja w trudnych, konfliktowych sprawach społecznych i potencjalne znalezienie rozwiązania trudnych sytuacji życiowych omawianych w programie„.

16
0
Skomentuj ten artykułx