Tusk chce rozpętać piekło? Te słowa nie pozostawiają złudzeń

Marcin Palion
Marcin Palionhttps://mpress.pl
Dziennikarz z 10-letnim doświadczeniem. Zaczynał przygodę z dziennikarstwem od lokalnych tytułów prasowych na Podkarpaciu. Ekspert od mediów internetowych.

Donald Tusk zdaje sobie sprawę, że jego Platforma Obywatelska ma obecnie nikłe szanse na wygranie wyborów. Przedstawił zatem inicjatywę, która z pozoru tylko sprawia wrażenie neutralnej. W praktyce natomiast może oznaczać, że wcale nie tak dawna historia zatoczy koło.

Platforma Obywatelska nadal traci sporo w sondażach do rządzącego już drugą kadencję PiS. A mówiąc konkretniej: Zjednoczonej Prawicy. Wahania są różne, w zależności od tego, jaka redakcja zamówi sondaż. W każdym z nich przoduje jednak konserwatywna frakcja rządząca. To nie wróży Tuskowi i jego ludziom dobrze na przyszłoroczne wybory.

Co planuje Tusk? Wybory parlamentarne 2023 mogą zapoczątkować pucz

Dziś Donald Tusk znów mówił o tym, że – jego zdaniem – zachodzi obawa sfałszowania najbliższych wyborów. Fałszerstw mieliby oczywiście dopuszczać się zwolennicy obecnej władzy. Lider PO przestrzega, że nieuczciwych praktyk możemy spodziewać się „nawet na najniższym szczeblu”.

Szef głównej partii opozycyjnej postanowił zatem powołać „projekt na rzecz społecznej, obywatelskiej kontroli wyborów”. Nauczeni doświadczeniem z poprzednich lat jesteśmy niemal pewni, że wynik wyborów parlamentarnych 2023 będzie przez opozycję kwestionowany. Tusk może być w tej kwestii szczególnie niebezpieczny. 

Zbigniew Ziobro o UE: zamieniła się w upiorną karykaturę

Dlaczego? Otóż jeśli konserwatyści znów zostawią Platformę w tyle (a wszystko wskazuje na to, że tak się stanie), protesty wyborcze obozu Donalda Tuska najpewniej zostaną umiędzynarodowione. Jak nietrudno się domyślić, lewicowo-liberalna opozycja znów pokusi się o zorganizowanie masowych demonstracji. Te przed laty omal nie doprowadziły do wojny domowej. Przez kilka pierwszych lat rządów obecnej władzy prowokacje sił opozycyjnych paraliżowały prace Sejmu i destabilizowały sytuację w kraju. Wówczas Tusk jedynie podsycał atmosferę w mediach społecznościowych. Dziś jest już na miejscu i może przemawiać na wiecach. Zachęcanie Polaków do kwestionowania wyników wyborów rozpoczął już dziś. Co będzie dalej? Czas pokaże.

0
Skomentuj ten artykułx